Czemu wszystko co piszę ma posmak protekcjonalnego gówna ? może za bardzo się staram ? może osiągnąłem pułap "nad-uczciwości" względem siebie i wszystko inne wydaje sie być już tylko banałem ?
Mogę zmienić szyk w zdaniu i nazwać to wierszem. Mogę z palcem w dupie napisać tekst do kawałka-hymnu dla każdego zespołu, którego marzeniem jest posiadanie utworu do chóralnego odśpiewywania na wypełnionych stadionach. Mogę napisać recenzję i udawać że to moja własna. Mogę napisać opowiadanie i utrzymywać wszystkich w przekonaniu że nigdy wcześniej nie powstało nic równie wspaniałego. Mogę przeczytać wszystkie pierdolone książki tego świata i na podstawie tego napisać jedną, od której wszyscy by się zesrali...
ale czy o to tu tak naprawdę chodzi ?
Czy wciąż szukam idealnego rozwiązania ? Tak.
Czy kiedyś je znajdę ? Nie mam pierdolonego pojęcia.
Czy piszę dla siebie czy już pod tego bloga ?
a) wszystko jest autokreacją. nie ma się co oszukiwać.
sprzedałeś się dla krótkotrwałej chwały=jesteś dziwką
b) wszystko co piszesz i udostępniasz jest autoryzowane
przez Ciebie, więc nie ma mowy o sprzedaniu się.
zresztą, ile można tkwić w undergroundzie ?
Jesteś zajebisty.
c) naprawdę sądzisz, że to co tu piszesz zmieniło twój
sposób postrzegania rzeczy ? że piszesz inaczej niż
zwykle, mniej uczciwie, bardziej ostentacyjnie ?
d) może przestań się nad tym kurwa zastanawiać ?
Więc przestaję. Oto me przywitanie.
o pacz komentarz zagubionego internauty
OdpowiedzUsuńbraciszku gratulacje :*
OdpowiedzUsuń